|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
RETRO STYLE
TUTAJ ZAGLĄDAM
![]() ![]() O MNIE Jestem uzależniona od zakupów, nimi poprawiam sobie nastrój, ale nie można mnie uznać za znawcę mody. Ot, po prostu zestawiam to, co upoluję. Użycie moich zdjęć bez mojej zgody jest kategorycznie zabronione. Jeżeli chcesz z któregoś skorzystać, zapytaj. KONTAKT sylwiabea@wp.pl
|
czwartek, 09 lutego 2012
DIY
Do przeróbki zostałam zmuszona, nie to że mi się chciało. Nie będę opisywać mojego rozczarowania, gdy zakupiony sweter dokładniej obejrzałam w domu. Tak właśnie bywa, gdy robi się zakupy w sh w dniu dostawy. W czasie łowów niekiedy trafia się na "ranne sztuki";) Zainwestowałam sporo, bo sweterek 100% wełny kosztował mnie aż całe 16 zł. Prawdę mówiąc kupiłam go mężowi, który od początku był mu przeciwny, bo fason nie taki, to nie jego kolorystyka, a ja się uparłam, a trzeba było męża posłuchać. Jednak nie ma tego złego... Mam teraz wielgachny sweterek do rurek na wiosnę.
piątek, 27 stycznia 2012
NA ZIMĘ POPEŁNIŁAM
Tuż przed nadejściem mroźnej zimy udało mi się ukończyć komin i czapkę. Komin miał być początkowo szalikiem, ale z biegiem czasu zmieniła się koncepcja. Oj, dużo tego czasu upłynęło, jakieś 2-3 lata. Połowa zrobionego szalika leżała sobie w wiklinowym koszyczku i pokrywała się coraz to grubszą warstwą kurzu. Ja niestety tak często mam, że coś zaczynam i nie kończę. Wracając do szalika, który został kominem, powstał on z połączenia brązowej moherowej włóczki i niebieskiej bawełny. Brąz onegdaj stanowił wielce nieudany sweter, który misternie wydziergałam, bardzo nieumiejętnie wyprałam i rzuciłam w kąt. I nastąpiła brązu reaktywacja, ale dodałam coś świeżego, bo jednak jest trochę w tym prawdy, że brąz postarza. Tak mówią i chyba coś w tym jest, bo po dodaniu niebieskiego w dwóch odcieniach, wszystko jakoś inaczej zagrało.
sobota, 14 stycznia 2012
ELFI STRÓJ
Kolejna sukienka inspirowana latami 50., projekt został zaczerpnięty ze Świata Mody nr 30 z roku 1957. Mój szanowny Pan Mąż krótko skwitował dzieło mojej dzielnej krawcowej - "elfi strój", a mnie nazwał "strażniczką garnca złota". No, może coś w tym jest, ale sukienka bez wątpienia jest bardzo oryginalna. Kolor jest niesamowity, bardzo soczysty i odważny, tak bardzo, że nie miałam oporów, aby zieloną wełenkę połączyć z limonkową podszewką. Premierowy występ w wyżej wzmiankowanej sukience nastąpił w czasie Wigilii pracowniczej, zdecydowanie wyróżniałam się z tłumu, wszyscy oczywiście w czerniach ze złotymi lub srebrnymi dodatkami, a ja jak zwykle inaczej. Często ta inność jest zupełnie przypadkowa, ale czasami, w przypływie szaleństawa, zupełnie zamierzona.
sobota, 24 grudnia 2011
WESOŁYCH ŚWIĄT
Wszystkim zaglądającym do mnie życzę zdrowych, pogodnych Świąt spędzonych w cieple rodzinnym. Serdecznie pozdrawiam. Sylwia
czwartek, 15 grudnia 2011
POZOSTAŁE WYTWORY
Serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy doceniają moją pracę i chwalą moje wytwory. Przygotowałam jeszcze kilka sztuk, ale tylko część zdążyłam sfotografować, reszta już trafiła do nowych właścicieli.
czwartek, 08 grudnia 2011
ŚWIĄTECZNE WYTWORY
Rozpoczęłam świąteczną produkcję moich wytworów decoupage, trafią na akcję charytatywną, czyli w 100% szczytny cel. Miałam sobie odpuścić w tym roku działalność "artystyczną";) z praktycznej przyczyny, nie chcę, aby rynek się zbytnio przesycił. Jednak koleżanka poprosiła mnie o pomoc, a że asertywna nie jestem, to i nie odmówiłam, chociaż przesilenie jesienno-zimowe daje mi porządnie w kość. Zawzięłam się i popełniłam kilka rzeczy. W niedzielę zdałam sobie sprawę, że mój blog ma już 2 lata. Jak ten czas leci;)
niedziela, 13 listopada 2011
PROSTO W KRATĘ
Dzisiaj prosto i w kratę, tak jak to bywało w latach 60. W końcu mam możliwość zaprezentowania sukienki, która została uszyta już wczesną wiosną. Powstała wg wzoru z roku 1966 zamieszczonego w dodatku "Świata mody". Wełenka, z której uszyta została sukienka, jest miękka i bardzo przyjemna. Gdy mam problem, co na siebie włożyć, powyższa sukienka jest zawsze niezawodnym rozwiązaniem. Często zakładam ją do pracy, spisuje się świetnie, nosi się ją z przyjemnością, a i zawsze przyciąga uwagę ciekawym fasonem.
niedziela, 06 listopada 2011
KOKARDA&KRATA
Już dawno zauważyłam, że wełna i krata żyły w bardzo dobrej komitywie w latach 50. Ale kokardy, kokardki, kokardeczki też wielokrotnie próbowały się przyłączyć do tak zacnego towarzystawa. Ja postanowiłam z lekka zaszaleć i połączyć wszystko razem. A oto moja nowa sukienka - połączenie wełny, kraty i kokardy. Podobno od nadmiaru głowa nie boli, to jeszcze uznałam, że dół sukienki będzie (przecież bardzo modną w latach 50.) bombką. Sukienka została uszyta przez młodą i zdolną krawcową, właścicielkę pracowni krawieckiej MARGO. Wyczarowała kreację przypominającą sukienkę z BURDY, ale z którego roku to nie wiem. Sukienka może nie jest idealna, bo nie wszędzie dało się złączyć w doskonały sposób kratki. Przyczyna była prosta, malutki kawałeczek materiału, ale tak mi się on podobał, że chciałam koniecznie mieć z niego sukienkę i nic innego. Po założeniu niedoskonałości nie są wcale zauważalne. A jeszcze prezentuję mój imieninowy zakup - nowiutki i śliczniutki manekin ze sklepu GRAŻKA.
poniedziałek, 24 października 2011
BLISKO CIAŁKA
Dzisiaj blisko ciała i krótko, tak jak to bywało na przełomie lat 50. i 60. Wyrazistości dodaje bluzka w moich ulubionych kolorach z pięknym obrazkiem i lakierowane (podobno modne w tym sezonie, tak wyczytałam w babskim piśmie) botki. Tylko psiuńcio nie pasuje do paniusi Glamour Style;0 Nie mogłam sie go pozbyć, chciał koniecznie wziąć udział w sesji.
niedziela, 16 października 2011
MOŻE KTOŚ PRZYGARNIE
Moja szafa niestety nie jest z gumy i już nie mieszczą się nowe nabytki, a mnie ciągle mało. Kto lub co jest w stanie powstrzymać szaloną zakupoholoczkę. Rodzina już się poddała i zaniechała prób. Spoglądają tylko z pobłażaniem. Do bankructwa Pana Męża nie doprowadzę, bo aż taka wybredna i kosztowna nie jestem. Zakupy w szmateksach nie są aż tak drogie;) I tak sobie bezkarnie szaleję, ale ostatnim przebłyskiem świadomości zauważam, że przeginam. Muszę się chociaż z paroma rzeczami rozstać. Z żalem wystawiam na sprzedaż vintage sweterek. Cudo, mam go od wielu lat, ale właściwie nie nosiłam, gdyż jest dla mnie za duży. Jest to typowe M/38. Dobrze by było, gdyby jakaś miłośniczka retro/vintage to maleństwo przygarnęła. Naprawdę warto. Rozpinany sweter w kolorze ecru. Stan idealny (raz założony i wyprany). Skład z metki: 80% wełna moher, 20% akryl. Doskonała jakość. Wygląda rewelacyjnie, idealnie będzie się komponowała ze zwiewnymi sukienkami. Wymiary bez rozciągania: pas 33cm, biust 43cm, dł. rękawa 62cm. Sweterek wystawiłam na Allegro za symboliczną kwotę 20 zł + 5zł koszt transportu.
|