O MNIE

Jestem uzależniona od zakupów, nimi poprawiam sobie nastrój, ale nie można mnie uznać za znawcę mody. Ot, po prostu zestawiam to, co upoluję.


Użycie moich zdjęć bez mojej zgody jest kategorycznie zabronione. Jeżeli chcesz z któregoś skorzystać, zapytaj.


KONTAKT

sylwiabea@wp.pl





Kategorie: Wszystkie | DIY | decoupage | haft | inspiracje | moda | retro | sprzedaż | szycie
RSS
środa, 28 maja 2014
KOLEJNA SPÓDNICA

Matko kochana, i znowu kolejna spódnica. Uszyłam ją wykorzystując stare zapasy BURDY. Już dawno przymierzałam się do numeru 1/1991, ale jakoś brakowało mi odwagi, aby zmierzyć się z wybranym wykrojem. Wydawało mi się, że będzie łatwo i przyjemnie, ale oczywiście nie. Zakładki z przodu okazały się istnym koszmarem. Inaczej wyglądają na fotografii, a inaczej układały się wg wykroju. Jednak jakoś sobie poradziłam, mogło być lepiej, ale przecież ciągle się uczę.

20:54, sylwiabea , szycie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 marca 2014
NA POŻEGNANIE ZIMY

Na pożegnanie zimy uszyłam sobie spódnicę z koła, efekt końcowy nie był zamierzony. Miała to być prosta spódnica z koła, a wyszła z koła z zakładkami. Źle ustaliłam promień i nie było wyjścia trzeba było zrobić zakładki. Wyszła całkiem dobrze, chociaż troszkę rozminęła się z moimi planami. A co tam, wyszło kreatywnie:) Spódnica jest suta, zamaszysta. Satynowa podszewka powiększa jej objętość. Szkoda tylko, że nie ponoszę jej już długo. WIOSNA, wełnianą kiecę niebawem rzucę w kąt.

22:17, sylwiabea , szycie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 marca 2014
SUKIENKA BURDA 01/2009

Wszystko zaczęło się dawno temu, czyli ponad rok temu. Zafascynowana modą lat 50. wykroiłam sukienkę do złudzenia przypominającą kreację z tamtych lat. Do tego wykorzystałam BURDĘ Szycie Krok Po Kroku 01/2009 Wydaje mi się, że użyłam tylko wykroju na spódnicę, a góra to znana bluzka z BURDY 06/2011 (stąd ten rękaw). Tak mi się wydaje, gdyż trochę czasu już upłynęło. Materiał (cienka, dobrej jakości wełenka) pocięłam, częściowo zszyłam, przyszyłam lamówki, a potem wrzuciłam w kąt. Szycie tej sukienki od samego początku jakoś mi nie szło. Jakoś nie układały się zakładki w spódnicy, nie zgrywały się zaszewki z owymi zakładkami. Ogólna makabra. Zniechęcona wrzuciłam twór własny, niedoszły w przepastne czeluści mej szafy i tak biduleńka przeleżała ponad rok. Przypomniałam sobie o niej tydzień temu. Poprawiłam zakładki, wszyłam zamek, uszyłam halkę z płócienka i jest moja pierwsza samodzielnie wykonana sukienka. Szyłam ją cały tydzień. Po kilkugodzinnym dopasowywaniu (okazała się być za szeroka), wyprałam ją, odprasowałam (samo prasowanie zajęło ok. godz.) i dzisiaj założyłam do pracy. Jednak ciężka praca się opłaca, sukienka okazała się bardzo wygodna. Nic nie odstaje, nie ciągnie się. Nie wiem, czy dobrze wygląda, mam taką nadzieję:)

19:52, sylwiabea
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 kwietnia 2013
SPÓDNICA MODEL 105 BURDA 12/2011

Wreszcie ukończyłam spódnicę MODEL 105 z BURDY 12/11. Trwało to trochę, bo po pierwsze szyję od niedawna, po drugie jestem przesadnie staranna lub powolna, trudno stwierdzić jednoznacznie. Były ze trzy, a może cztery podejścia, ale już jest, już cieszy moje oko. Wyszła mi całkiem nieźle.

Jakiś czas temu uszyłam bluzeczkę w stylu lat 50., ale zdecydowanie nie miałam do niej spódnicy, również w tym stylu. Wypatrzyłam na Allegro bordową wełenkę, sztywną, ale niezbyt grubą. Miałam ją oddać mojej krawcowej, bo dobry efekt byłby pewny. Stwierdziłam, że jak sama nie spróbuję, to się nigdy nie nauczę. Ambitnie podeszłam do sprawy i zgodnie z zasadą "ryzyk fizyk" chwyciłam za nożyczki.

Musiałam dodać do spódnicy podszewkę, bo materiał jest trochę szorstki. Ze spódnicy i bluzki chciałam uczynić komplet, dlatego wewnętrzna część paska jest podszyta tym samym materiałem, z którego uszyłam bluzkę. Spódniczka jest wykonana zdecydowanie bardziej profesjonalnie, gdyż użyłam do jej wykończenia mojego, nowego, własnego overlocka firmy JANOME MYLOCK 744D. Jeszcze go do końca nie rozgryzłam, był moment, że mi ręce opadły, aż mi się płakać chciało, ale dałam radę. Pewnie się polubimy:)

21:06, sylwiabea , szycie
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 lutego 2013
LATA 70.

Jak pisałam w poprzednim poście mam wiele nowych nabytków - oryginalne lata 70. Sukienkę, którą dzisiaj prezentuję nawet nie musiała dotknąć igłą, gdyż natrafiłam na idealny rozmiar. Mało tego, kiecka jest w idealnym stanie, jakby nie była noszona. Kupiłam ją w komplecie ze skórzanym paskiem, ale nie tym ze zdjęcia, gdyż o tamtym zapomniałam przed sesją. Trudno, zaprezentuję kiedy indziej.

Zdjęcia pochodzą z kilku niemieckojęzycznych czasopism PRAMO z lat 70., które są w moim posiadaniu (kupiłam w zeszłym roku na Allegro mega pakę czasopism z lat 60., 70. oraz 80.) Na manekinie zawiesiłam naszyjnik, który sama zrobiłam, no trochę nie pasuje do stylu lat 70., ale chciałam się pochwalić nowym wytworem.

20:26, sylwiabea , retro
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 lutego 2013
RÓŻOWE LATA 70.

Nie jest tajemnicą, że głównie zaopatruję się w nowe ubrania (i tu powinien się pojawić cudzysłów, bo jakie one nowe) w sh. Jestem ciekawym klientem, bo kupuję to, czego inni nie chcą. Nawet nie spoglądają na to, od czego ja dostaję palpitacji serca. Cała sytuacja mnie nie smuci, bo to co ja kupuję, ma swoją historię i jeszcze bardzo niską cenę (zwykle 2-3 zł). Ogromnym atutem ubrań kupowanych przeze mnie jest ich jakość. Są to przeważnie rzeczy uszyte w 100% z wełny pierwszej klasy. Ostatnio mam dużo szczęścia do ubrań z lat 70. i 80. Kupiłam kilka tygodni temu coś na podobieństwo krótkiej kurtki, ale bez podszewki i oczywiście w mega rozmiarze. Trzeba ją było zmniejszyć i dla wygody noszenia podszyć. Zajęła się tą skomplikowaną czynnością moja krawcowa. Takie rzeczy wolę oddać fachowcowi. Kurtka jest prawie gotowa, przymierzałam ją we środę, ale do odbioru będzie w przyszłym tygodniu. A zapomniałabym, zmianie też musiał ulec kołnierz. Ach te kołnierze z lat 70. bawią mnie, ale nie mam odwagi przywdziać stroju z czymś takim. Aż tak odważna to ja nie jestem. Jeszcze mnie coś zastanowiło, nie tylko jakość ubrań z lat 70. pochodzących z Danii, Niemiec, W.Brytanii tak chętnie kupowanych przeze mnie, ale kolory. Są one soczyste, piękne, takich nie było na polskich ulicach w tamtym okresie. Tu się przyznaję, że to sama doskonale pamiętam, jak to było. Pamiętam tę wszechogarniającą szarzyznę i przytłaczający smutek w polskich strojach. A te zza żelaznej kurtyny są cudowne i gdzie tu sprawiedliwość? Na dowód zamieszczę fotki z niemieckiej prasy z tego okresu.

23:51, sylwiabea , retro
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 stycznia 2013
JESZCZE ŻYJĘ

Tak, jeszcze żyję, ale co to jest za życie... Uwielbiam takie teksty, sprawiają, że czuję się tak jakoś... swojsko. Solidaryzuję się wtedy z ogromną rzeszą malkontentów i nie jestem osamotniona w swoim biadoleniu;)

Jednak ponarzekać troszkę muszę, gdyż już trzeci raz jestem chora w ciągu miesiąca. Nic przez to mi nie wychodzi, wszelkie plany spaliły na panewce. Nie zrobiłam w ostatnim czasie nic, czym mogłabym i chciałabym się pochwalić. Zakupy krawieckie, które poczyniłam jeszcze przed świętami, leżą nawet nierozpakowane. Mam nadzieję, że wreszcie wydobrzeję i zacznie mi się chcieć;) Pozdrawiam i życzę zdrowia.

23:32, sylwiabea , szycie
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 grudnia 2012
WESOŁYCH ŚWIĄT

19:42, sylwiabea
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 grudnia 2012
CZY MOŻNA KUPIĆ COŚ W MUZEUM?

Okazało się, że można kupić wiele ciekawych rzeczy. Rzeczy, które wywołują błysk w moim oku. A nie mam tu na myśli przedświatecznej wyprzedaży eksponatów;) z czymś takim się jeszcze nie spotkałam. Za to w muzealnych sklepikach z pamiątkami można być mile zaskoczonym. Ostatnio, gdy pojawiłam się w Muzeum Narodowym zakupiłam wykrój, tak wykrój sukienki do samodzielnego uszycia. Sukienka jest w stylu Sary Lipskiej muzy Xawerego Dunikowskiego, wg pomysłu projektantki Moniki Jakubiak. Jest to uwspółcześniona wariacja mody lat 30.

Kolejny muzealny nabytek, czyli zestaw pocztówek mody damskiej z XIX wieku zakupiony w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Miejsce to jest związane z Zygmuntem Krasińskim.

21:33, sylwiabea , moda
Link Komentarze (3) »
niedziela, 18 listopada 2012
WARSZTAT PRACY I DROBNE POPRAWKI

Wygospodarowałam sobie miejsce pracy, ku swojej radości, ale niekoniecznie domowników;) Najważniejszą częścią kącika krawieckiego jest bardzo funkcjonalny stolik z IKEA, zakupiony za dużą kasę. Jak na razie poprawiam garderobę i jakoś nie mogę przemóc lęku, aby coś uszyć od podstaw. Ostatnio poprawiałam bluzeczkę z jedwabiu, która miała stanowczo za duży dekolt, ale za to miała wszyty pod biustem pasek, który wykorzystałam. Obszyłam nim dekolt, przy okazji poprawiłam zaszewki pod biustem i rękawy, które miały niepotrzebne rozcięcia.

21:36, sylwiabea , szycie
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14