O MNIE

Jestem uzależniona od zakupów, nimi poprawiam sobie nastrój. Zawsze się cieszę z tego, co upoluję. Trochę szyję, szydełkuję, wyszywam, ozdabiam swoje mieszkanie. Przeważnie daję nowe życie przedmiotom, które już straciły dla poprzedniego właściciela znaczenie. Przerabiam i mam z tego ogromną frajdę.


Użycie moich zdjęć bez mojej zgody jest kategorycznie zabronione. Jeżeli chcesz z któregoś skorzystać, zapytaj.


KONTAKT

sylwiabea@wp.pl





Kategorie: Wszystkie | DIY | decoupage | haft | inspiracje | moda | retro | sprzedaż | szycie
RSS
niedziela, 13 listopada 2011
PROSTO W KRATĘ

Dzisiaj prosto i w kratę, tak jak to bywało w latach 60. W końcu mam możliwość zaprezentowania sukienki, która została uszyta już wczesną wiosną. Powstała wg wzoru z roku 1966 zamieszczonego w dodatku "Świata mody". Wełenka, z której uszyta została sukienka, jest miękka i bardzo przyjemna. Gdy mam problem, co na siebie włożyć, powyższa sukienka jest zawsze niezawodnym rozwiązaniem. Często zakładam ją do pracy, spisuje się świetnie, nosi się ją z przyjemnością, a i zawsze przyciąga uwagę ciekawym fasonem.

 

18:09, sylwiabea , retro
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 listopada 2011
KOKARDA&KRATA

Już dawno zauważyłam, że wełna i krata żyły w bardzo dobrej komitywie w latach 50. Ale kokardy, kokardki, kokardeczki też wielokrotnie próbowały się przyłączyć do tak zacnego towarzystawa. Ja postanowiłam z lekka zaszaleć i połączyć wszystko razem. A oto moja nowa sukienka - połączenie wełny, kraty i kokardy. Podobno od nadmiaru głowa nie boli, to jeszcze uznałam, że dół sukienki będzie (przecież bardzo modną w latach 50.) bombką.

Sukienka została uszyta przez młodą i zdolną krawcową, właścicielkę pracowni krawieckiej MARGO. Wyczarowała kreację przypominającą sukienkę z BURDY, ale z którego roku to nie wiem. Sukienka może nie jest idealna, bo nie wszędzie dało się złączyć w doskonały sposób kratki. Przyczyna była prosta, malutki kawałeczek materiału, ale tak mi się on podobał, że chciałam koniecznie mieć z niego sukienkę i nic innego. Po założeniu niedoskonałości nie są wcale zauważalne.

A jeszcze prezentuję mój imieninowy zakup - nowiutki i śliczniutki manekin ze sklepu GRAŻKA.