O MNIE

Jestem uzależniona od zakupów, nimi poprawiam sobie nastrój. Zawsze się cieszę z tego, co upoluję. Trochę szyję, szydełkuję, wyszywam, ozdabiam swoje mieszkanie. Przeważnie daję nowe życie przedmiotom, które już straciły dla poprzedniego właściciela znaczenie. Przerabiam i mam z tego ogromną frajdę.


Użycie moich zdjęć bez mojej zgody jest kategorycznie zabronione. Jeżeli chcesz z któregoś skorzystać, zapytaj.


KONTAKT

sylwiabea@wp.pl





Kategorie: Wszystkie | DIY | decoupage | haft | inspiracje | moda | retro | sprzedaż | szycie
RSS
piątek, 31 grudnia 2010
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2011,

NIECH WAM SIĘ WSZYSTKO DOBRZE UKŁADA

 I W ŻYCIU NIE ZABRAKNIE SŁODYCZY;)

ŻYCZY

SYLWIA (SYLWIABEA)

16:41, sylwiabea
Link Komentarze (4) »
środa, 29 grudnia 2010
BOHATERKA NR 2

Nie wiem, jak to jest, ale już od wielu lat zimą noszę przede wszystkim spódnice a wiosną i jesienią spodnie. Tak jakoś mam i chyba można to racjonalnie wyjaśnić. Pod spódnicę można nawdziewać ile się tylko da, a pod spodnie nie. Jestem zmarźlakiem i muszę mieć na sobie wieeeele warstw. Najlepiej te wiele warstw założyć pod wełnianą spódnicę. Przedstawiam mój nowy, wielce udany nabytek, uszyty przez moją drogą (pod każdym względem:) krawcową prowadzącą pracownię MARGO.

Spódnica powstała z materiału zakupionego na Allegro za parę złotych u bardzo miłej i solidnej osoby - nick andopl. Inspiracją były wykroje z lat 50. Spódnica miała być taka jak wzór po prawej stronie, ale materiału było za mało na kliny i dlatego powstały dwie kontrafałdy wg wzoru po lewej strony.

spódnica: pracownia MARGO

golf: 100% wełny/sh

broszka: egzotyczne drewno/vintage

buty: BRONX

szal: pashminowy/lokalny sklep

10:21, sylwiabea , retro
Link Komentarze (7) »
wtorek, 28 grudnia 2010
POCZTÓWKA Z PODRÓŻY

Piękna nasza Polska cała (a szczególnie Warmia i Mazury)... tego dowodem niech będą moje fotki zrobione przez okno samochodu, gdy wracaliśmy ze świąt. Nie było mi dane robić zdjęć właśnie w okresie świątecznym, to pozwoliłam sobie poszaleć w czasie jazdy. Pstrykałam jak opętana, zdając sobie sprawę, że tylko niektóre zdjęcia wyjdą. Mąż znosił to dzielnie, skoncentrowany na jeździe, ale mój syn, mimo młodego wieku, nie jest wyrozumiały i tolerancyjny. Mam nadzieję, że to przyjdzie z wiekiem. Tylko pies był zupełnie obojętny i nic mu nie przeszkadzało:)

 

11:39, sylwiabea
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 grudnia 2010
JUŻ PO ŚWIĘTACH

Dobrze, że już po świętach. Skończyło się obżarstwo, oczywiście można było walczyć z "tradycją", ale każdy wie, że nie jest to proste, szczególnie, gdy spędza się święta u rodziców, czy też u rodziny. A i pogoda nas nie rozpieszczała, na mojej rodzinnej Warmii, było pochmurno i lało, a potem wszystko zamarzło i spacerowanie okazało się czymś karkołomnym i bardzo ryzykownym. O spalaniu kalorii można było zapomnieć. A poniżej świątecznych wspomnień czar:)

17:20, sylwiabea
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 grudnia 2010
WESOŁYCH ŚWIĄT

Wszystkim tym, którzy do mnie chętnie zaglądają,

 dziękuję za ciepłe słowa i życzę spokojnych, rodzinnych

świąt Bożego Narodzenia

Sylwia

 

23:59, sylwiabea
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 grudnia 2010
O GUSTACH SIĘ NIE DYSKUTUJE

Dzisiaj odbył się kiermasz przedmiotów ozdobionych metodą decoupe. Przygotowany został przeze mnie i moje szkolne dzieciaki. Wreszcie zakończyły się wielotygodniowe przygotowania i twórcze męki.  Efekt był zadawalający. Przystępne ceny (od 2,50 do 10 zł) zachęcały do robienia zakupów. Poszło prawie wszystko. Klienci zadowoleni, ale... Czy zawsze musi być jakieś "ale"? Cóż, okazało się, że nieznane mi są gusta nabywców. Bo, to co mnie się podobało, to zupełnie nie podobało się klientom, a to co było moim zdaniem lekko chałowate, zachwycało innych, że aż wyrywano sobie towar z rąk. Morał tej opowiastki jest taki, jak w tytule;) Wnioski na przyszłość też wyciągnięte, bo w końcu "nasz klient, nasz pan".

niedziela, 12 grudnia 2010
BURDA 1967

O moim zainteresowaniu retro i vintage to już wszystkim wiadomo. Inspiracji zwykle szukam u źródeł, czyli w literaturze z lat 30., 40. i 50. Ostatnio jednak ciągle wpadają w moje ręce czasopisma z lat 60. W połowie tego tygodnia dotarła do mnie paczka z prawie kompletnym rocznikiem Burdy z 1967 roku. Brakuje wykrojów, ale zadowolenie moje i tak nie zna granic, bo był to wydatek naprawdę niewielki, z kosztami przesyłki wyniosło mnie tylko 22 zł. A jest, co oglądać i czym się inspirować. Tomisko wielkie, nieźle zachowane, tylko dziwnie się czułam trzymając w dłoni coś, co jest starsze ode mnie:) Przeglądając zaskoczyły mnie piękne, wymyślne kreacje, duża ilość wełenek (nawet latem), soczyste kolory, przeróżne wzory i faktury, zero nudy.

 

17:53, sylwiabea , retro
Link Komentarze (5) »
niedziela, 05 grudnia 2010
ANIOŁOWIE SIĘ RADUJĄ...

Kto by pomyślał, że to już rok jak jestem dumną właścicielką bloga. Nie przez wszystkich zrozumiana, wspierana (czyt. PAN MĄŻ i PAN SYNUŚ:) wytrwałam okrąglutki roczek. Wiele się nauczyłam sama lub dzięki pomocy zacnych blogerek. Podpatruję, co w modzie piszczy, śmielej łączę, komponuję, realizuję swoje fantazje (wyżej wspomniani uznają to częściej za fanaberie) modowe. Zajęłam się rękodziełem, spróbowałam haftu krzyżykowego, dekupażu, co okazało się świetną zabawą i trochę drogim hobby:) Mój blog miał być początkowo tylko szafiarski, ale nie mogę się powstrzymać i nie pochwalić tym, co zrobiłam. Szkoda, że nie mogę zmienić nazwy, bo teraz zdecydowanie pasowałaby nazwa: MYDŁO i POWIDŁO.

Dawno nic nie pokazywałam, ale pogoda nam się zmieniła, dzień krótszy, światło kiepskie, a i roboty miałam moc. Tworzę na potęgę różne różności na kiermasz w pracy. Do prac włączyłam dziatwę i przyznam, że podoba się jej to dekupażowanie. Początkowo podchodziły dzieciątka do tego ze strachem i rezerwą, ale gdy zobaczyły efekty, zadziałało.

Poniżej moja twórczość radosna pod tytułem: "Aniołowie się radują... i świąt oczekują":) Dalsza część twórczości już wkrótce.