O MNIE

Jestem uzależniona od zakupów, nimi poprawiam sobie nastrój. Zawsze się cieszę z tego, co upoluję. Trochę szyję, szydełkuję, wyszywam, ozdabiam swoje mieszkanie. Przeważnie daję nowe życie przedmiotom, które już straciły dla poprzedniego właściciela znaczenie. Przerabiam i mam z tego ogromną frajdę.


Użycie moich zdjęć bez mojej zgody jest kategorycznie zabronione. Jeżeli chcesz z któregoś skorzystać, zapytaj.


KONTAKT

sylwiabea@wp.pl





Kategorie: Wszystkie | DIY | decoupage | haft | inspiracje | moda | retro | sprzedaż | szycie
RSS
niedziela, 30 marca 2014
NA POŻEGNANIE ZIMY

Na pożegnanie zimy uszyłam sobie spódnicę z koła, efekt końcowy nie był zamierzony. Miała to być prosta spódnica z koła, a wyszła z koła z zakładkami. Źle ustaliłam promień i nie było wyjścia trzeba było zrobić zakładki. Wyszła całkiem dobrze, chociaż troszkę rozminęła się z moimi planami. A co tam, wyszło kreatywnie:) Spódnica jest suta, zamaszysta. Satynowa podszewka powiększa jej objętość. Szkoda tylko, że nie ponoszę jej już długo. WIOSNA, wełnianą kiecę niebawem rzucę w kąt.

22:17, sylwiabea , szycie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 marca 2014
SUKIENKA BURDA 01/2009

Wszystko zaczęło się dawno temu, czyli ponad rok temu. Zafascynowana modą lat 50. wykroiłam sukienkę do złudzenia przypominającą kreację z tamtych lat. Do tego wykorzystałam BURDĘ Szycie Krok Po Kroku 01/2009 Wydaje mi się, że użyłam tylko wykroju na spódnicę, a góra to znana bluzka z BURDY 06/2011 (stąd ten rękaw). Tak mi się wydaje, gdyż trochę czasu już upłynęło. Materiał (cienka, dobrej jakości wełenka) pocięłam, częściowo zszyłam, przyszyłam lamówki, a potem wrzuciłam w kąt. Szycie tej sukienki od samego początku jakoś mi nie szło. Jakoś nie układały się zakładki w spódnicy, nie zgrywały się zaszewki z owymi zakładkami. Ogólna makabra. Zniechęcona wrzuciłam twór własny, niedoszły w przepastne czeluści mej szafy i tak biduleńka przeleżała ponad rok. Przypomniałam sobie o niej tydzień temu. Poprawiłam zakładki, wszyłam zamek, uszyłam halkę z płócienka i jest moja pierwsza samodzielnie wykonana sukienka. Szyłam ją cały tydzień. Po kilkugodzinnym dopasowywaniu (okazała się być za szeroka), wyprałam ją, odprasowałam (samo prasowanie zajęło ok. godz.) i dzisiaj założyłam do pracy. Jednak ciężka praca się opłaca, sukienka okazała się bardzo wygodna. Nic nie odstaje, nie ciągnie się. Nie wiem, czy dobrze wygląda, mam taką nadzieję:)

19:52, sylwiabea
Link Komentarze (2) »