O MNIE

Jestem uzależniona od zakupów, nimi poprawiam sobie nastrój. Zawsze się cieszę z tego, co upoluję. Trochę szyję, szydełkuję, wyszywam, ozdabiam swoje mieszkanie. Przeważnie daję nowe życie przedmiotom, które już straciły dla poprzedniego właściciela znaczenie. Przerabiam i mam z tego ogromną frajdę.


Użycie moich zdjęć bez mojej zgody jest kategorycznie zabronione. Jeżeli chcesz z któregoś skorzystać, zapytaj.


KONTAKT

sylwiabea@wp.pl





Kategorie: Wszystkie | DIY | decoupage | haft | inspiracje | moda | retro | sprzedaż | szycie
RSS
środa, 22 sierpnia 2012
POCZTÓWKA Z WAKACJI

Fotorelacja z krótkiego pobytu nad morzem. Wyjazd należał do tych udanych, mimo że pogoda była w kratkę.

15:45, sylwiabea
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 sierpnia 2012
KROPKI NOWA EDYCJA

Jestem tak zadowolona z mojego ostatniego wytworu, że postanowiłam pokazać nową odsłonę kropek, tym razem z czerwonymi dodatkami.

sukienka: ESPRIT/sh/DIY

buty: Trotta&Pagano/Allegro

broszka: prezent do Małgosi

torebka: skóra/sh

23:36, sylwiabea , DIY
Link Komentarze (6) »
sobota, 28 lipca 2012
DOWODY

Dzisiaj zamieszczam dowody na popularność kropek w latach 50 i 60. Może i one kogoś zainspirują.

ŚWIAT MODY, 1963, nr 56

ŚWIAT MODY, 1961, nr 48

ŚWIAT MODY, 1961, nr 48

ŚWIAT MODY, 1961, nr 48

ŚWIAT MODY, 1958, nr 36 

czwartek, 26 lipca 2012
KROPKI NIE TYLKO DLA MAGDY M.

Po wnikliwej analizie pism kobiecych z lat 50. zauważyłam, że kropki były niezwykle modne. Szczególnie wielki wysyp kreacji w kropeczki pojawiał się w okresie letnim. A współcześni producenci odzieży jakoś zapominają o tym sympatycznym wzorze. Postanowiłam coś zorganizować na własną rękę. Jakiś czas temu zakupiłam w sh za pare groszy wielką kiecę (rozmiar 42). Po długim procesie technologicznym zmniejszyłam ją do dużego 36. Nie udało mi się bardziej. I tutaj muszę się zgodzić z Marchewkową, że łatwiej coś uszyć od podstaw niż poprawiać.

Starałam się, aby mój twór był jak najbardziej zbliżony do trendów lat 50. Na ramionach z odciętych kawałków umieściłam coś na podobieństwo kokard, ale to tylko paski, gdyż nie miałam więcej materiału. Zapomniałam zrobić zdjęcie "przed", ale sukienka wyglądała podobnie jak na poniższym obrazku. Efekt końcowy mnie bardzo zadawala i cieszy. 

21:09, sylwiabea , DIY
Link Komentarze (2) »
niedziela, 10 czerwca 2012
STAROCIE NA LATO

Dawno nie pisałam, ale potrzebowałam trochę czasu dla siebie. Dzisiaj chciałabym zaprezentować kamizelkę, którą uszyłam na bardzo starym maminym ŁUCZNIK-u całe wieki temu. Wykorzystałam wykrój z chyba nieistniejącego już dzisiaj pisma PRAMO z 1990 roku. Z moich pierwszych szyciowych poczynań pozostała jedynie ta oto kamizelka. Zachowałam ją, gdyż byłam bardzo dumna z efektu. I gdy się tak dzisiaj przyglądam, to dochodzę do wniosku, że rzeczywiście poradziłam sobie nieźle. Gdy zaczynałam swoje szyciowe zmagania, nie było poradników, internetu itp. i jakoś dałam sobie radę, a przecież ze mnie samouk. 

Spódnica, z którą zestawiłam kamizelkę to prezent od bratowej. Jednak zbyt bardzo przylegała do moich obłych kształtów, dlatego też podszyłam ją piękną i grubą podszewką w ciepłym złotym kolorze. Co ja się nakombinowałam, aby ją przyszyć. Do zestawu dodałam moją sh-ową zdobycz, nową torebkę w super kolorze. Za torebkę z grubej, licowej skóry zapłaciłam 12 zł. Była trochę zarysowana, ale kupiłam na Allegro koloryzującą pastę i torebka wygląda super.

16:29, sylwiabea , szycie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 maja 2012
DLACZEGO ROZSTANIA SĄ TAKIE TRUDNE?

Właśnie, dlaczego rozstania są takie trudne? Nie zdawałam sobie sprawy, że to może być aż tak bolesne. Do tej pory nie mogę się z tym pogodzić. Mój ukochny psiak odszedł dwa tygodnie temu.

 

22:42, sylwiabea
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 marca 2012
NAJBRZYDSZY MATERIAŁ

Na pierwsze szycie po wielu latach wyciągnęłam ze swoich przepastnych zapasów najbrzydszy materiał, jaki tylko miałam. Ostatni raz szyłam coś dla siebie w całości jakieś 15 lat temu i teraz miałam wielkie obawy, czy podołam, czy mi się uda. Dlatego na wszelki wypadek użyłam materiału, którego bym nie żałowała w razie niepowodzenia. Do krojenia i szycia podchodziłam pare razy, jak do jeża. Ale się udało, no może nie jest idealnie, ale to nie do końca moja wina. Wykrój z BURDY 06/2011, którego użyłam nie jest doskonały. Jak na rozmiar 36 jest dość obszerny, musiałam zwęzić w plecach (dzięki pomocy i uprzejmości Pana Męża;), podkrój pod szyją też jest na kogoś większego i lekko odstaje. Próbowałam z tym coś zrobić, ale nie do końca wyszło. Sugerowany materiał w BURDZIE to rozciągliwa bawełna, ale ja użyłam wełny, dlatego nie zwężałam bardzo, bo bałam się, że później nie wejdę. Jednak można jeszcze śmiało zebrać nadmiar materiału, na pewno to zrobię następnym razem.

Całkowitą porażką okazał się kryty zamek, który jest zupełnie niekryty. Widać go nawet z odległości 100 m, ba, nawet z kosmosu. Aby ułatwić sobie szycie przeniosłam go z boku na tył, ale na niewiele się to zdało. Teraz już nie zrobię nic więcej, bo nie mam odpowiedniej stopki do mojej zacnej maszny ŁUCZNIK 747. Maszyna już pare lat ma i obawiam się, że takiej stopki do wszywania zamków krytych, to ja nie dostanę. Przejrzałam kilka stron w internecie i moje obawy rosły z minuty na minutę.

Z czystym sumieniem mogę polecić użyty przeze mnie wykrój. Planuję na bazie tej bluzki uszyć jeszcze sukienkę w stylu lat 50. Znowu wybrałam materiał brzydki jak noc, ale na czymś trzeba się uczyć.

Właśnie zainspirowana modą lat 50. do mojego dzieła doszyłam pasek z kokardą. Świetnie to wygląda, przynajmniej mi się tak wydaje;)

 

19:42, sylwiabea , DIY
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 lutego 2012
DIY

Do przeróbki zostałam zmuszona, nie to że mi się chciało. Nie będę opisywać mojego rozczarowania, gdy zakupiony sweter dokładniej obejrzałam w domu. Tak właśnie bywa, gdy robi się zakupy w sh w dniu dostawy. W czasie łowów niekiedy trafia się na "ranne sztuki";) Zainwestowałam sporo, bo sweterek 100% wełny kosztował mnie aż całe 16 zł. Prawdę mówiąc kupiłam go mężowi, który od początku był mu przeciwny, bo fason nie taki, to nie jego kolorystyka, a ja się uparłam, a trzeba było męża posłuchać. Jednak nie ma tego złego... Mam teraz wielgachny sweterek do rurek na wiosnę.

19:34, sylwiabea , DIY
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 stycznia 2012
NA ZIMĘ POPEŁNIŁAM

Tuż przed nadejściem mroźnej zimy udało mi się ukończyć komin i czapkę. Komin miał być początkowo szalikiem, ale z biegiem czasu zmieniła się koncepcja. Oj, dużo tego czasu upłynęło, jakieś 2-3 lata. Połowa zrobionego szalika leżała sobie w wiklinowym koszyczku i pokrywała się coraz to grubszą warstwą kurzu. Ja niestety tak często mam, że coś zaczynam i nie kończę. Wracając do szalika, który został kominem, powstał on z połączenia brązowej moherowej włóczki i niebieskiej bawełny. Brąz onegdaj stanowił wielce nieudany sweter, który misternie wydziergałam, bardzo nieumiejętnie wyprałam i rzuciłam w kąt. I nastąpiła brązu reaktywacja, ale dodałam coś świeżego, bo jednak jest trochę w tym prawdy, że brąz postarza. Tak mówią i chyba coś w tym jest, bo po dodaniu niebieskiego w dwóch odcieniach, wszystko jakoś inaczej zagrało. 

21:30, sylwiabea , DIY
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 stycznia 2012
ELFI STRÓJ

Kolejna sukienka inspirowana latami 50., projekt został zaczerpnięty ze Świata Mody nr 30 z roku 1957.  Mój szanowny Pan Mąż krótko skwitował dzieło mojej dzielnej krawcowej - "elfi strój", a mnie nazwał "strażniczką garnca złota". No, może coś w tym jest, ale sukienka bez wątpienia jest bardzo oryginalna. Kolor jest niesamowity, bardzo soczysty i odważny, tak bardzo, że nie miałam oporów, aby zieloną wełenkę połączyć z limonkową podszewką. Premierowy występ w wyżej wzmiankowanej sukience nastąpił w czasie Wigilii pracowniczej, zdecydowanie wyróżniałam się z tłumu, wszyscy oczywiście w czerniach ze złotymi lub srebrnymi dodatkami, a ja jak zwykle inaczej. Często ta inność jest zupełnie przypadkowa, ale czasami, w przypływie szaleństawa, zupełnie zamierzona.

 

22:01, sylwiabea , retro
Link Komentarze (8) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14