O MNIE

Jestem uzależniona od zakupów, nimi poprawiam sobie nastrój, ale nie można mnie uznać za znawcę mody. Ot, po prostu zestawiam to, co upoluję.


Użycie moich zdjęć bez mojej zgody jest kategorycznie zabronione. Jeżeli chcesz z któregoś skorzystać, zapytaj.


KONTAKT

sylwiabea@wp.pl


CANDY


losowanie 1 września

Kategorie: Wszystkie | DIY | decoupage | haft | inspiracje | moda | retro | sprzedaż
RSS
niedziela, 13 maja 2012
DLACZEGO ROZSTANIA SĄ TAKIE TRUDNE?

Właśnie, dlaczego rozstania są takie trudne? Nie zdawałam sobie sprawy, że to może być aż tak bolesne. Do tej pory nie mogę się z tym pogodzić. Mój ukochny psiak odszedł dwa tygodnie temu.

 

22:42, sylwiabea
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 marca 2012
NAJBRZYDSZY MATERIAŁ

Na pierwsze szycie po wielu latach wyciągnęłam ze swoich przepastnych zapasów najbrzydszy materiał, jaki tylko miałam. Ostatni raz szyłam coś dla siebie w całości jakieś 15 lat temu i teraz miałam wielkie obawy, czy podołam, czy mi się uda. Dlatego na wszelki wypadek użyłam materiału, którego bym nie żałowała w razie niepowodzenia. Do krojenia i szycia podchodziłam pare razy, jak do jeża. Ale się udało, no może nie jest idealnie, ale to nie do końca moja wina. Wykrój z BURDY 06/2011, którego użyłam nie jest doskonały. Jak na rozmiar 36 jest dość obszerny, musiałam zwęzić w plecach (dzięki pomocy i uprzejmości Pana Męża;), podkrój pod szyją też jest na kogoś większego i lekko odstaje. Próbowałam z tym coś zrobić, ale nie do końca wyszło. Sugerowany materiał w BURDZIE to rozciągliwa bawełna, ale ja użyłam wełny, dlatego nie zwężałam bardzo, bo bałam się, że później nie wejdę. Jednak można jeszcze śmiało zebrać nadmiar materiału, na pewno to zrobię następnym razem.

Całkowitą porażką okazał się kryty zamek, który jest zupełnie niekryty. Widać go nawet z odległości 100 m, ba, nawet z kosmosu. Aby ułatwić sobie szycie przeniosłam go z boku na tył, ale na niewiele się to zdało. Teraz już nie zrobię nic więcej, bo nie mam odpowiedniej stopki do mojej zacnej maszny ŁUCZNIK 747. Maszyna już pare lat ma i obawiam się, że takiej stopki do wszywania zamków krytych, to ja nie dostanę. Przejrzałam kilka stron w internecie i moje obawy rosły z minuty na minutę.

Z czystym sumieniem mogę polecić użyty przeze mnie wykrój. Planuję na bazie tej bluzki uszyć jeszcze sukienkę w stylu lat 50. Znowu wybrałam materiał brzydki jak noc, ale na czymś trzeba się uczyć.

Właśnie zainspirowana modą lat 50. do mojego dzieła doszyłam pasek z kokardą. Świetnie to wygląda, przynajmniej mi się tak wydaje;)

 

19:42, sylwiabea , DIY
Link Komentarze (3) »
czwartek, 09 lutego 2012
DIY

Do przeróbki zostałam zmuszona, nie to że mi się chciało. Nie będę opisywać mojego rozczarowania, gdy zakupiony sweter dokładniej obejrzałam w domu. Tak właśnie bywa, gdy robi się zakupy w sh w dniu dostawy. W czasie łowów niekiedy trafia się na "ranne sztuki";) Zainwestowałam sporo, bo sweterek 100% wełny kosztował mnie aż całe 16 zł. Prawdę mówiąc kupiłam go mężowi, który od początku był mu przeciwny, bo fason nie taki, to nie jego kolorystyka, a ja się uparłam, a trzeba było męża posłuchać. Jednak nie ma tego złego... Mam teraz wielgachny sweterek do rurek na wiosnę.

19:34, sylwiabea , DIY
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 stycznia 2012
NA ZIMĘ POPEŁNIŁAM

Tuż przed nadejściem mroźnej zimy udało mi się ukończyć komin i czapkę. Komin miał być początkowo szalikiem, ale z biegiem czasu zmieniła się koncepcja. Oj, dużo tego czasu upłynęło, jakieś 2-3 lata. Połowa zrobionego szalika leżała sobie w wiklinowym koszyczku i pokrywała się coraz to grubszą warstwą kurzu. Ja niestety tak często mam, że coś zaczynam i nie kończę. Wracając do szalika, który został kominem, powstał on z połączenia brązowej moherowej włóczki i niebieskiej bawełny. Brąz onegdaj stanowił wielce nieudany sweter, który misternie wydziergałam, bardzo nieumiejętnie wyprałam i rzuciłam w kąt. I nastąpiła brązu reaktywacja, ale dodałam coś świeżego, bo jednak jest trochę w tym prawdy, że brąz postarza. Tak mówią i chyba coś w tym jest, bo po dodaniu niebieskiego w dwóch odcieniach, wszystko jakoś inaczej zagrało. 

21:30, sylwiabea , DIY
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 stycznia 2012
ELFI STRÓJ

Kolejna sukienka inspirowana latami 50., projekt został zaczerpnięty ze Świata Mody nr 30 z roku 1957.  Mój szanowny Pan Mąż krótko skwitował dzieło mojej dzielnej krawcowej - "elfi strój", a mnie nazwał "strażniczką garnca złota". No, może coś w tym jest, ale sukienka bez wątpienia jest bardzo oryginalna. Kolor jest niesamowity, bardzo soczysty i odważny, tak bardzo, że nie miałam oporów, aby zieloną wełenkę połączyć z limonkową podszewką. Premierowy występ w wyżej wzmiankowanej sukience nastąpił w czasie Wigilii pracowniczej, zdecydowanie wyróżniałam się z tłumu, wszyscy oczywiście w czerniach ze złotymi lub srebrnymi dodatkami, a ja jak zwykle inaczej. Często ta inność jest zupełnie przypadkowa, ale czasami, w przypływie szaleństawa, zupełnie zamierzona.

 

22:01, sylwiabea , retro
Link Komentarze (6) »
sobota, 24 grudnia 2011
WESOŁYCH ŚWIĄT

Wszystkim zaglądającym do mnie życzę zdrowych, pogodnych Świąt spędzonych w cieple rodzinnym. Serdecznie pozdrawiam. Sylwia

21:33, sylwiabea
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 grudnia 2011
POZOSTAŁE WYTWORY

Serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy doceniają moją pracę i chwalą moje wytwory. Przygotowałam jeszcze kilka sztuk, ale tylko część zdążyłam sfotografować, reszta już trafiła do nowych właścicieli.

 

czwartek, 08 grudnia 2011
ŚWIĄTECZNE WYTWORY

Rozpoczęłam świąteczną produkcję moich wytworów decoupage, trafią na akcję charytatywną, czyli w 100% szczytny cel. Miałam sobie odpuścić w tym roku działalność "artystyczną";) z praktycznej przyczyny, nie chcę, aby rynek się zbytnio przesycił. Jednak koleżanka poprosiła mnie o pomoc, a że asertywna nie jestem, to i nie odmówiłam, chociaż przesilenie jesienno-zimowe daje mi porządnie w kość. Zawzięłam się i popełniłam kilka rzeczy.

 W niedzielę zdałam sobie sprawę, że mój blog ma już 2 lata. Jak ten czas leci;)

niedziela, 13 listopada 2011
PROSTO W KRATĘ

Dzisiaj prosto i w kratę, tak jak to bywało w latach 60. W końcu mam możliwość zaprezentowania sukienki, która została uszyta już wczesną wiosną. Powstała wg wzoru z roku 1966 zamieszczonego w dodatku "Świata mody". Wełenka, z której uszyta została sukienka, jest miękka i bardzo przyjemna. Gdy mam problem, co na siebie włożyć, powyższa sukienka jest zawsze niezawodnym rozwiązaniem. Często zakładam ją do pracy, spisuje się świetnie, nosi się ją z przyjemnością, a i zawsze przyciąga uwagę ciekawym fasonem.

 

18:09, sylwiabea , retro
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 listopada 2011
KOKARDA&KRATA

Już dawno zauważyłam, że wełna i krata żyły w bardzo dobrej komitywie w latach 50. Ale kokardy, kokardki, kokardeczki też wielokrotnie próbowały się przyłączyć do tak zacnego towarzystawa. Ja postanowiłam z lekka zaszaleć i połączyć wszystko razem. A oto moja nowa sukienka - połączenie wełny, kraty i kokardy. Podobno od nadmiaru głowa nie boli, to jeszcze uznałam, że dół sukienki będzie (przecież bardzo modną w latach 50.) bombką.

Sukienka została uszyta przez młodą i zdolną krawcową, właścicielkę pracowni krawieckiej MARGO. Wyczarowała kreację przypominającą sukienkę z BURDY, ale z którego roku to nie wiem. Sukienka może nie jest idealna, bo nie wszędzie dało się złączyć w doskonały sposób kratki. Przyczyna była prosta, malutki kawałeczek materiału, ale tak mi się on podobał, że chciałam koniecznie mieć z niego sukienkę i nic innego. Po założeniu niedoskonałości nie są wcale zauważalne.

A jeszcze prezentuję mój imieninowy zakup - nowiutki i śliczniutki manekin ze sklepu GRAŻKA.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12